niedziela, 28 września 2014

Rozdział 3

 -Stary pośpiesz się!- krzyczał Styles.
Co za człowiek...Czy on nie rozumie, że muszę się dobrze przygotować? Wyprasowanie tej koszuli i tych spodni, trwało niemalże całą godzinę, żebym mógł pokazać się komukolwiek! Włożyłem na plecy czarną kamizelkę, a na to szarawą marynarkę. Zawiązałem czerwony krawat i popryskałem się perfumami. 
-No Malik...Wyglądasz dobrze, za dobrze.
-Jak to?- spytałem ze zmrużonymi oczami.
-Nie idziemy na bal, ciołku.
-Ugh, to co ja mam włożyć?!
-Zostaw tylko marynarkę, a pod spód jakiś T-shirt- podszedł do mnie bliżej i potargał moje włosy.
Odepchnąłem go od siebie tak, że odbił się od ściany ze zdezorientowaną miną.
-Co. Ty. Do. Cholery. Robisz?- wysyczałem przez zęby.
-Przylizałeś te włosy jak jakiś alfons!
-Jak kto?- zaśmiałem się gardłowo.
Zaśmialiśmy się. Harry szturchnął mnie w ramię i wyszedł z mojego hotelowego pokoju. Potargałem lekko swoje włosy, tak aby wyglądały na 'artystyczny nieład' i spryskałem je lakierem dla dłuższej trwałości.

Głośne brzmienia basów dominowały w clubie, w którym się znajdowaliśmy. W wystroju wnętrz dominowały neony i czernie.
Nie mój klimat, jednak za namową Harryego nie da się nie ugiąć. Wolałbym być z rodziną, a nie tu.
Szalejący tłum ocierał się o siebie. Ich ciała ocierające się o siebie, wywoływały u mnie torsje. Zachowywali się jak zwierzęta. A 'taniec', bardziej przypominał orgię, niżeli nietrzeźwe ruchy.
-Za...n...Ch...ź...t..uuu...
-Co?!- wrzasnąłem nie słysząc swojego partnera.
Dostrzegłem go w tłumie, kiedy na chwilę reflektory oświetliły widoczność, po chwili wracając do ciemności. Chłopak machał do mnie, chcąc, abym podążał za nim. Przedarłem się przez tłum i usiadłem przy barze, gdzie Harry rozmawiał z Perrie. 
-W.. ko...cu....je..ś...
-Coooo?
-Nie..a..ne...
Upił z kieliszka jego całą zawartość i poprosił blondynkę do tańca. Ta zarumieniła się i ruszyła za nim w szalejący tłum. Czasem zastanawiam się, co on robi, że tak działa na kobiety...
Zamówiłem trzy kolejki rumu z colą. Barman podał mi moje zamówienie, a ja topiłem smutki w alkoholu. Może nie powinienem być smutny w Sylwestra, jednak to ich święto, nie moje...
Zanim się obejrzałem Perrie i Harry wrócili. Dziewczyna usiadła po mojej prawej stronie, a chłopak po lewej. Zamówili kolejkę.
-Jak się bawisz?-krzyczała mi do ucha.
-Może być-uśmiechnąłem się delikatnie. Była taka piękna...Nieważne.
-Harry! Nasz kolega jest smutny!-pisnęła.
-Staaaary! Tak nie może być!- klasnął w dłonie- tonik, malibu, rum, whiskey, wódka!
Nie minęło dużo czasu, zanim mój nastrój zmienił się na "najszczęśliwszy człowiek na Ziemi". Alkohol zmieszał się z krwią, powodując fale duszności. Było mi tak gorąco, że zdjąłem marynarkę. Nigdy jej nie zdejmuję, dosłownie. Zawsze byłem zmarzluchem, ale teraz? Puff! Wyparowało.
Uśmiech i dobry nastrój mnie nie opuszczał. Już dawno nie czułem się tak dobrze...
-Mam ten urok, Malik-czknął.
-Nie przesadzaj Harry...Mnie nie uwiodłeś-zachichotała.
-Jesteś tego pewna?- oparł łokieć o blat, podpierając dłonią swoją głowę- Hmm?
Wpatrywał się w nią intensywnie, a jego źrenice się powiększyły. Uśmiechnęła się do niego i pokazała język.
-A ty Malik?
-Ja co?
-Masz ten urok?-spytała.
Kędzierzawy zaśmiał się głośno, próbując stłumić śmiech.
-Co?-warknąłem.
-Nie obraź się...ale ty?-zaśmiał się.
-Jak możesz?! Zayn na pewno jak chce to potrafi, prawda Zayn?-spojrzała na mnie.
Wpatrywałem się w nią w ciszy. Harry miał rację. Nie potrafiłem...
-Założę się o tysiaka, że nie wyrwie nikogo na tej imprezie.
Ryzyko. Lubię ryzyko.
-I jak Zayn?-zaśmiała się- Idziesz na to?
Wahałem się przez chwile, jednak alkohol zrobił swoje.
-Warunki? Co mam zrobić?
Zielonooki zmarszczył brwi, próbując coś wykombinować.
-Do północy...Masz...ee...pocałować jakąś dziewczynę, no chyba, że wolisz faceta.
Szturchnąłem go, przez co o mało nie upadł. 
-Chyba śnisz. Wolę kobiety. Umowa stoi.
-Jeżeli Ci się nie uda dostaję tysiąc, a ty przychodzisz do biura w samych gaciach...albo nie...bez- zaśmiał się głośno- Jeżeli wygrasz, w co wątpię ja daję ci tysiąc i zrobię cokolwiek chcesz.
-Ok. Namyślę się, jaką karę ci naszykować.
Poprosiłem o drinka, aby dodać sobie odwagi. Wychyliłem jego zawartość, czując jak pali mnie w gardle. Przejrzałem się w szklanym blacie. Jeszcze nie było ze mną, aż tak źle.
-Tamta- wskazał na jedną z dziewczyn siedzących w gronie przyjaciół.
Była ładna. Nawet bardzo ładna. Nie wiem czy to alkohol tak na mnie działał, ale podobała mi się. Harry ma gust..ale...czy dam radę?
-No Hazz, niezłą wybrałeś- zaszczebiotała blondynka- Malik?
Czas zacząć zabawę.
Usiedliśmy razem z przyjaciółkami dziewczyny. Harry od razu zaczął się przedstawiać, z resztą nie tylko siebie, mnie i Perrie również.
-Jestem Zayn- uścisnąłem jej dłoń. Była taka gładka.
-Jasmine, miło mi- uśmiechnęła się do mnie, pokazując zęby. Wyglądała uroczo, ale też i seksownie.
-Dobrze się bawicie?- spytał Harry.
-Nawet nie wiesz jak! A z wami...jeszcze lepiej- ruda koleżanka Jasmine spojrzała na chłopaka przygryzając wargę.
-A ty?-spytałem dziewczyny.
-Co ja?-uśmiechnęła się. Piła, widać to po niej.
-Jak się bawisz?
-Hmm...może być.
Cała reszta ruszyła w tłum do tańca. Zostałem tylko ja i ona. Perrie dobrze wiedziała co robi, chyba chciała, abym wygrał.
Jasmine upiła łyka ze swojego kieliszka i uśmiechnęła się do mnie.
-Zatańczymy?-spytała.
-Nie umiem...-wymamrotałem skrępowany.
-Nauczę cię. 
Chwyciłem jej dłoń i powędrowałem zdając się na jej łaskę. Jej ciało zaczęło się kołysać w rytm muzyki. Ręce błądziły po jej czarnej, obcisłej sukience. Stałem jak wryty, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Była nieziemsko piękna i kusząca.
Spojrzała na mnie. Dotknęła dłonią mojej klatki piersiowej, zjeżdżając w dół. Przystanęła na klamrze mojego paska. Następnie przybliżyła się, wspięła na palce i szepnęła do mojego ucha:
-Rozluźnij się. Baw się.
Posłuchałem dziewczyny. Wbrew pozorom jej rada była skuteczna, do tego wystarczająca ilość alkoholu nadała mi odwagi. Tańczyliśmy wokół siebie. Czułem się tak niesamowicie, jak nigdy. Prawie uwierzyłem w to, że jestem na tyle dobry, aby podobać się takiej dziewczynie jak Jasmine.
-Jakie jest twoje marzenie?-szepnęła mi do ucha, kiedy ocierała się o mnie w tańcu.
-Um...aby spotkać swoich bliskich...A twoje?
-Hm...dowiesz się w swoim czasie-uśmiechnęła się i ruszyliśmy ku stolikowi, przy którym siedziała reszta.

Cała sala wyszła na zewnątrz. Jasmine drżała z zimna. Nic dziwnego. Czuć było znaczną różnicę temperatur. 
 Staliśmy wokół wielkiej fontanny. Wokoło migotały lampki, które dawały nieznaczną ilość światła. Na ścianach domów pnęły się winogrona, nadając miejscu uroku.
Objąłem ją ramieniem i lekko potarłem jej skórę. 
-Chcesz spełnić moje marzenie?-spytała.
10...9...8...7...6...
-Jasne. Jakie?
...5...4...
-Pocałuj mnie.
Co? Czy ja dobrze słyszę?
...3...2...Przejechałem kciukiem po jej policzku i musnąłem delikatnie jej zwilżone wargi. Może nie był to dla niej  pocałunek idealny, ale dla mnie był...1...
 Wokoło dało się słyszeć huk fajerwerek. Odsunąłem się od niej, a ta oblizała usta i wyszeptała ciche 'dziękuję'. Na niebie rozbłyskiwały co chwilę kolorowe pióropusze iskier. Niesamowity widok, zapierający dech w piersiach. 
Czułem się jak w bajce. To magiczne miejsce...
-Zimnoo...-wystękał mi do ucha Harry. Ugh czy on zawsze musi zepsuć nastrój?
-Mi też...-jęknęła Jasmine.
Puściłem ją przodem i weszliśmy z powrotem do clubu. 
Rozmowa trwała w najlepsze. Harry opowiadał nam o sobie rzeczy, których wolelibyśmy nie wiedzieć.
-...Mój kuzyn ma ojca który jest rzeźnikiem, więc wiecie wpadliśmy na pomysł, aby wystraszyć moją siostrę. Wzięliśmy głowę świni i posadziliśmy ją na takim statywie. On trzymał mnie za nogi, a ja siedziałem mu na barana, trzymając tą śmierdzącą głowę. Byliśmy przykryci taką czarną płachtą, wiecie...no i ona otwiera drzwi...nie sądziliśmy, że pchnie je tak mocno i spadliśmy ze schodów, na włamywacza, który widząc tą głowę zwiewał tak szybko jak tu przyszedł...I od tego czasu marzyłem o pewnej pracy i udało mi się, pracuję w biurze, jako...-nie dokończył na całe szczęście, ponieważ Perrie wcisnęła mu do ust szklankę, o mało co mu nie wybijając zębów.
Jasmine wyciągnęła telefon ze swojej kopertówki i odczytała wiadomość. Jej uśmiech zniknął, wzamian dając miejsce przerażenia? A może lęku?
-Muszę iść...Dziękuję Ci za wszystko...Miło było Cię poznać, Zayn...
-Ale jak to?-nie mogłem pojąć jak tak szybko zmienił jej się humor.
Pędziłem za nią w tłumie, lecz zgubiłem ją.
Czemu mnie to zawsze spotyka?

~~~~~~~~~~
Rozdziały będą częściej dodawane jeśli będziecie komentować :( Czy to jest takie trudne? KAŻDA opinia jest dla nas bardzo ważna, więc liczymy na was....

7 komentarzy:

  1. fajny rozdział. czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne naprawdę Haha Malik ma szczęście że wygrał bo by musiał iść do biura nagi Hahaha xD

    OdpowiedzUsuń
  4. hahahaha świetny rozdział :) czekam z niecierpliwością na kolejny :D
    Aaa no i zapraszam na mój blog o Maliku : http://reallyiloveyou.blogspot.com/
    Pozdrawiam Nobody :* xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. 22 years old Business Systems Development Analyst Kori Hurn, hailing from Arborg enjoys watching movies like "Whisperers, The" and Glassblowing. Took a trip to Humayun's Tomb and drives a Sportvan G30. odwiedz strone internetowa

    OdpowiedzUsuń