sobota, 26 lipca 2014

Prolog

Ukryłem się za wielkim drzewem. Z tego miejsca miałem doskonały widok na pobliską okolicę. Ciemność wokół napawała mnie dozą ekstazy. Lubiłem tą niepewność, gdy jest się samemu pośród ciemności, samemu z własnymi lękami. Czułem przypływ kolejnej dawki adrenaliny.

Szelest liści po prawej stronie zwrócił moją uwagę. Odwróciłem w tamtą stronę głowę i wyostrzyłem wzrok. Po chwili spostrzegłem uciekającego przede mną mężczyznę. Sięgnąłem po pistolet, u mego prawego boku  i ruszyłem za nim. Niemalże czułem jego szybko bijące serce, które próbuje wydostać się z jego piersi. Głośny, przyśpieszony oddech dobijał się do mych uszu. Bał się. Bał się, że go złapię. Dobrze wiedział, że ma małe szanse.

Przewrócił się. Kilka kroków naprzeciwko mnie. Huk łamanych kości. Krzyknął z bólu, próbując wstać. Czołgał się, aby uciec choćby odrobinę.  Podbiegłem do niego. Odwróciłem go tak, aby na mnie spojrzał.

- Gdzie jest reszta?! -krzyknąłem przykładając mu lufę do skroni - Gdzie jest reszta Twojego gangu?! Gdzie się ukrywają?!

Widziałem w jego oczach strach. Przełknął ślinę, spoglądając na broń.
- Gdzie oni do cholery są?! - wrzasnąłem trzymając za spust.

- Pierdol się ! - nagle powróciła do niego odwaga.

- Ty chyba chuju nie rozumiesz co się może stać. Mogę Cię zastrzelić jak psa- warknąłem przez zaciśnięte zęby, jeszcze mocniej przyciskając pistolet do jego głowy.

- Myślisz, że Ci powiem? To jesteś w cholernym błędzie - wysyczał.
Na te słowa moje oczy pociemniały. Uderzyłam go z całej siły w nogę, którą najprawdopodobniej złamał. Koleś krzyknął z bólu. Zacisnął mocno powieki.
- Stary magazyn. 3 km od szosy. Tam są zakładnicy -wydusił z siebie.

- No widzisz… Jak chcesz  to umiesz - odsunąłem się od niego i wyciągnąłem telefon.

Wybrałem znany mi numer.

- Mark? Tam gdzie się domyślaliśmy. Weź ludzi i jedź tam. Przyjadę tam, gdy zajmę się tym dupkiem… - powiedziałem celując pistolet w mężczyznę…


~~~~~~~~~~
Jeśli wam się podoba prolog zostawcie po sobie ślad w postaci komentarzy :) Liczymy na was xx

E & A

4 komentarze: